Co za mecz! W Głogowie byliśmy świadkami czegoś dużego. Chrobry, pokonując LKS Łódź w serii rzutów karnych, awansował do finału baraży o Ekstraklasę — i zrobił to w takim stylu, że to widowisko będzie wspominane jeszcze długo. 28-05-2026 07:20 autor: ŁJ Głogowianie dobrze weszli w mecz — wyrobili sobie przewagę i uderzali na bramkę rywali, choć jeszcze bez klarownych okazji. To właśnie ŁKS stworzył jako pierwszy coś zbliżonego do stuprocentowej sytuacji: w 36. minucie Gustaf Norlin wpadł w pole karne, a po jego strzale piłkę odbił Dawid Arndt. Po 45 minutach mieliśmy bezbramkowy remis, ale mimo tej sytuacji łodzian gra Chrobrego mogła napawać optymizmem. W drugiej odsłonie to goście wyraźnie zaczęli napierać. Groźnie na bramkę uderzał Mateusz Wysokiński, a w pewnym momencie LKS miał kilka rzutów rożnych pod rząd. I właśnie wtedy padł gol. W 61. minucie najwyżej w polu karnym do dośrodkowanej z narożnika piłki wyskoczył Andreu Arasa — i goście wyszli na prowadzenie. Chrobry sprawił wrażenie podrażnionego i szukał sposobu na odwrócenie losów spotkania. Swoją okazję miał Sebastian Strózik, dobrą robotę wykonał też Kacper Laskowski, próbując z dystansu — w 64. minucie po takim strzale bronił Łukasz Bomba, ale wobec kolejnej... „bomby" Laskowskiego w 76. minucie był już bezradny. Pomocnik pomarańczowo-czarnych doprowadził do wyrównania w stylu dobrze już znanym z tego sezonu — efektownym strzałem w okienko z narożnika pola karnego. Wynik 1:1 utrzymał się do końca regulaminowego czasu i przeniósł emocje najpierw na dogrywkę, w której wyraźnie żwawiej prezentowali się głogowianie — lecz i ona nie przyniosła rozstrzygnięcia. Chrobry był bliższy przechylenia szali na swoją stronę, ale kapitalną interwencją po główce Jakuba Gricia popisał się Bomba. Wydawało się wręcz, że to ŁKS-owi bardziej zależy na serii rzutów karnych — i ostatecznie do niej doszło. Łodzianie lepiej zaczęli ten konkurs: pierwsze uderzenie Jakuba Bąka obronił Bomba. ŁKS prowadził, jednak w ostatniej, piątej serii spudłował Sergiy Krykun, trafiając w poprzeczkę. O wszystkim zadecydowała szósta seria. W Chrobrym bezbłędnie wykonał swój rzut Jakub Lis, a Dawid Arndt obronił strzał Macieja Wojciechowskiego. Świetnie spisujący się przez cały sezon bramkarz dał więc swojej drużynie przepustkę do finału. W niedzielę Chrobry po raz drugi w swojej historii zagra o awans do Ekstraklasy.